czwartek, 19 marca 2015

Króliczyca


Kiedyś usłyszałam, że przychodzi taki czas, gdy facebook zaczyna być zalewany bielą (w postaci pięknych sukien szczęśliwych, zamężnych koleżanek) i uśmiechniętymi dziecięcymi buźkami kolejnych przychodzących na świat potomków homo sapiens. Było to w czasie gdy owy wspomniany facebook wdzięcznie prezentował mi kolejne zagraniczne, wakacyjne wycieczki szanownego grona znajomych, tudzież ich weekendowe klubowe szaleństwa i takie takie. Stwierdziłam wtedy zupełnie poważnie, że 'spokooojnie mnie to przecież nie dotyyyczy i z pewnością długo jeszcze nie będzie'.
O! Jakież było moje zdziwienie, gdy zupełnie niedawno uświadomiłam sobie, że moim oczom nieustannie ukazują się nowe, nieznajome słodkie buźki dzieciaczków, kolejno pojawiających się w życiu znajomych i przyjaciół.
Epidemia?
Nieee... Dziewczyno, to zupełnie naturalna kolej rzeczy. Latka lecą (choć dziwnym trafem moje zatrzymały się na magicznych 25ciu ;-), grono znajomych chętnych na wieczorne tańce i drinki się kurczy, a bobasy mnożą się na potęgę! A ja na to mówię, BOMBA!
Uwielbiam wszystkie kolejno pojawiające się w moim otoczeniu szkraby i tak szczerze, to LUBIĘ BYĆ CIOCIĄ.
Na myśl o wszystkich otaczających mnie wśród bliskich maluchach, w głowie mnożą mi się pomysły na kolejne prezenciki, oczywiście made by Moniszka ;-)
Jeden taki wyglądał do Was z pudełka wczoraj na moniszkowym fanpejdżu. Król, a właściwie to Króliczyca. Przywitajcie się szybko, bo niedługo wyląduje w pewnych dziecięcych rączkach i mam nadzieję, że małe serduszko pokocha ją równie mocno jak ja.



Pomysł na szydełkowego pluszaka pojawił się nie tylko na myśl o dziecięcym towarzystwie. Do jego wydziergania zainspirował mnie, a jakże, Pinterest!
Oto pierwowzory: http://kidindependent.com/2013/10/eineldee-handmade-dolls-toys/


Ściskam mocno!
Padam!
M.


środa, 4 lutego 2015

Magazyny, czasopisma, prasa.

Cześć, czołem!

Dawno, dawno temu odległe miesiące wstecz (oh jak było to dawno!!), zdolne me paluszki z pomocą drutów dziergały piękne kubkowe kubraczki, ooo.. takie. Kilka lub nawet naście, zagościło w Waszych domach, na Waszych stołach, w Waszych dłoniach, co napawało mnie dumą i niezmiernie radowało moje serce.
W Dawandowym butiku co pewien czas można było trafić kolejne dzierganki. Maile od Nabywców i ciepłe słowa w nich zawarte przekonały mnie, że to jeden z ulubionych Moniszkowych produktów. Choć sklepik bywa ostatnio lekko zaniedbany, Promo nie śpi!
Proszę Państwa, ślę donieść o małym/wielkim prasowym sukcesie! Szampany, kawiory, wywiady, gratulacje, na to czekam ;-)
Moniszkowy kubeczek został wyróżniony i znalazł się, swoją drogą, w całkiem dostojnym towarzystwie, w czasopiśmie "Naj".


Bądźcie na bieżąco z butikiem, bo lada dzień pojawią się kolejne "gorące towary" ;-) A dla przypomnienia gwiazdorski kubek w kilku ujęciach.


Ściskam
M.

środa, 31 grudnia 2014

Poświąteczne łosie

Dziś szalony dzień. Kuchnia - łazienka - kuchnia. Przekąski gotowe, gary pozmywane, uff...mam chwileczkę relaksu...
Śpieszę pokazać Wam łosie.
Świąteczna robota (babcia zawsze na mnie krzyczy, że w święta drutuję, ale ja mam taaaki relaks! ;)

Cieplutki komin grzeje i zdobi szyję brata mego rodzonego, jedynego :-) Podszyty miękkim polarem, jest boski!


Szampańskiej zabawy dziś! I do napisania jutro, szykuje się w głowie kilka przemyśleń noworocznych.

Kiss kiss!
M.




piątek, 21 listopada 2014

Szybki post, Mała i coś Moniszkowego

Pogoda byle jaka, włóczyć po mieście się Małej nie chce, zimno, szaro i ponuro. W domu się zaszyła, klepie w klawiaturę wytrwale i zawzięcie. Nikt się do niej nie odzywa, nikt nie rozprasza.
Niemal dwuletnia przygoda z pisaniem najcięższego dzieła w życiu biegnie do mety! Mała zacisnęła zębiska i mocno wierzy, że tym razem da radę. Widzi już nawet przebłysk światełka gdzieś w oddali!

Dalej Mała! Dasz radę!

Krótki to taki przerywnik, bo myśl o małym pościku nie daje spokoju i za głośno tupie w głowie, rozprasza ;-)
Prezent dla, nie tak dawno przywitanej na świecie, małej kobietki. Kołderko-mata, czy jak ją zwał.
Tadam!


Dobrego weekendu!
Zmotywowana, rozpisana, umęczona, M.
xoxo

wtorek, 21 października 2014

O tym, że zapomniałam jak bardzo lubię wystawy i gdzie zniknął mi miniony tydzień.

Dzień leci za dniem, czas goni jak szalony. Praca, miasto, dom, spanie, rozmowy, dużo rozmów! Przyjaciele, rodzina, to z nimi uwielbiam spędzać czas. W zeszłym tygodniu przypomniałam sobie, że ten wspólny czas można spędzić w ciekawy sposób inny jak kawa, obiad w mieście czy imprezki, których ostatnio nie brakuje w kalendarzu ;) A to za sprawą świetnego festiwalu, który odbywał się w mieście.


Kilka lat temu, gdy studencka głowa nie zaprzątnięta była jeszcze sprawami dnia codziennego, bywało, że wybierałam się na wystawy, wernisaże i taką tam, sztukę ;) To coś innego, niż kliknięcie w zakładkę Pinterest i nasycenie się milionem zdjęć. Galerie i miejsca, w których odbywają się takie wydarzenia mają swój klimat, oczy chłoną obrazy, niektórych prac możesz dotknąć, czujesz ich zapach, a od chodzenia i podziwiania bolą Cię nogi.


Jesienią w Łodzi odbywa się niezwykły festiwal. Łódź Design, bo o nim mowa wykradł mi dwa dni z minionego tygodnia :-) Cudownie, że można pójść z przyjaciółmi w ciekawe miejsce, dyskutować o sztuce, designie, chłonąć klimat wystaw.. Towarzyszyły mi Marysia i Gosia, obie kochające sztukę równie mocno jak ja ;) Do zwiedzenia były dwa centra festiwalowe. Podzieliłyśmy zatem wycieczkę na dwa popołudnia. Ominęłyśmy wykłady i wydarzenia towarzyszące wystawom, a dzięki temu, że wybrałyśmy się na festiwal w środku tygodnia, uniknęłyśmy tłumów i mogłyśmy w spokoju skupić się na oglądanych eksponatach. Tegoroczna odsłona festiwalu podobała mi się zdecydowanie bardziej niż ubiegłoroczna, a nawet zabrałam za sobą swój „zdecydowaniezbytrzadkoużywany” aparat i napstrykałam kilka zdjęć!
So enjoy it!







Ps. Zakochałam się z Art Inkubatorze. Kolejne świetne miejsce na mapie piękniejącej Łodzi, w którym udało się połączyć nowoczesność z pofabrycznym klimatem miejsca.


Buzi, buzi
M.

czwartek, 9 października 2014

Czy lubisz jesień tak jak ja?


Październik, chłodniejsze poranki, chustka na szyi, stukające zęby oznaczają jedno, Jesień! Jej energia mnie przenika. Czuję ją! Słyszę już nawet. Druty i szydła stukają w szufladzie. Rwą się do roboty. Moje maleństwa :-)
Pinterest zasypany już splotami, wzorami, a moja głowa pęka od nadmiaru pomysłów. Jak zawsze za dużo chciałabym zrobić. Hamuję się przed wkroczeniem we włóczkowy świat, bo wiem, że jak tylko przekroczę próg sklepu, czy klepnę odpowiednią zakładkę w przeglądarce, to kompletnie przepadnę… No świruska, mówię Wam! Przepuszczę wypłatę, jak bum cyk cyk!

Tyle nowych inspiracji, a ile nieskończonych projektów odłożonych z poprzednich sezonów!
Złapałam włóczkę, złapałam druty i jest zielona czapa, chociaż tyle... Moją będzie tej zimy.




Włóczka odnaleziona w składziku niewykorzystanych, wyciągnięta z mojego pudła bez dna. Mam takie, kryjące całkiem niezłe skarby... czuję, że w tym roku zapomniane włóczki odnajdą swoje przeznaczenie i zadrutuję je porządnie! ;-)

Ah, jesień! Szydło w dłoń!



Buziaki! I do szybkiego napisania!
M.

Ps. Czy Ty też lubisz jesień tak jak ja?

środa, 7 maja 2014

Chasing Dreams, dech w piersi zapiera!

Nadszedł dzień, gdy mogę pokazać Wam coś super, mega wypaśnego ;-)
W przestrzeni internetu ukazał się właśnie nowiutki magazyn inspiracyjny Chasing Dreams. Stworzyły go dwie utalentowane dziewczyny, Kasia i Magda. Zaprosiły do współpracy kilka równie kreatywnych osóbek i tak powstało to cudo :-) Autorki chcą zarażać pomysłami i ja wierzę, że im się uda. Przecież ich robota to pełna profeska!


http://chasingdreamsmagazine.blogspot.com/



Wspólnie z we grochy zaznaczyłyśmy swoją obecność w magazynie. Dziewczyny poświęciły nam 4 wspaniałe strony. Możecie poczytać na nich trochę o historii naszej przyjaźni i wspólnej miłości do "kawałka sznurka" ;-)



Gorąco polecam magazyn dziewczyn, bo to pełna profeska! Znajdziecie w nim masę pomysłów i inspiracji, na zachętę kilka stron, a jest ich tam o wiele więcej i każda jedna piękna!




Nie mogę przestać go przeglądać!
Buziaki,
M.

wtorek, 6 maja 2014

O życiu takie takie i kiecka nowa!



Kocham życie! Jest tak zaskakujące i nieprzewidywalne. Uwielbia planować dla nas niespodzianki, płatać figle. Bywa, że to niezłe psikusy, ale nie ma co się denerwować, ja tam lubię niespodzianki :-)

Ciężko dzisiaj spałam, dziwnie nerwowo i otworzyłam oczy jeszcze przed budzikiem! Skandaliczna to była godzina... Budząc się, pierwsze o czym pomyślałam było to, jak cieszę się, że jestem tu gdzie jestem.

Lubię moje nowe miejsce, płynie z niego pozytywna energia, która przepełnia mnie całą i...tak jest dobrze :-)
Wiosna wpływa na mnie niezwykle optymistycznie. Jakby na każdym kroku chciała dać mi znać, że świat jest taki piękny i trzeba się nim cieszyć.
Cudowny zapach kwitnących drzew, soczysta zieleń, nasycona deszczem, chłodne poranne powietrze owiewające mi twarz, popołudniowa kawa w dobrym towarzystwie, błądzenie rowerem po nowych nieznanych ścieżkach i przypadkowe odkrywanie miasta, niespodziewane spotkania przepełnione pozytywnymi wibracjami i wiadro emocji, które towarzyszą mi w każdej z tych chwil. Tak. Zdecydowanie kocham życie :-)
Taką jestem trochę wariatką.
Chociaż codziennie miewam wiele powodów by się złościć, to myślę, że szkoda mnie na to. Wolę błądzić gdzieś myślami, uśmiechać się do siebie i łapać te ulotne chwile, sekundy, minuty, godziny. Zapisywać gdzieś w pamięci i wracać w gorszych momentach, by przypomnieć sobie jak życie jest piękne.

***

Za mną kolejny dzień z rowerem. Kilometry pomału przelatują, a mi jeździ się coraz lepiej :-)
Od jakiegoś czasu pomysły gromadzą się pod czupryną i powoli się realizują, tak jak np. mój nowy ciuszek. Zrobiona z Hooked Zpagetti spódnica. Podchodziłam do niej kilka razy, bo nie od początku to co w głowie udało się przenieść w rzeczywistość, ale już ją uwielbiam! Nosi się genialnie.




Całuję,
Mocno oszołomiona wiosną M.