czwartek, 20 czerwca 2013

Biżu & my own fox

Jak ja dawno nie zaglądałam do tego okienka pisania nowych postów!
ale to tylko dlatego, że czas miałam nieco zwariowany :-) Ten ostatni upał jest dla mnie o dziwo mocno twórczy, ale efektami zaraz się pochwalę.

W weekend miałam przyjemność gościć na ślubie i weselu koleżanki z liceum. W związku z tym odwiedziłam swój kochany domek, tak daleki od scentralizowanej Łodzi...
Pogoda dopisała, ślub był przepiękny, wzruszający i zabawny. Tak! Zabawny! Pierwszy raz tak się uśmiałam w kościele :-) hi hi
Młodzi nieziemsko cudowni, piękni i eleganccy, nic tylko patrzeć i się zachwycać :-) Wszystko było po prostu idealne! :-)

Przed weselem ocknęłam się, że nie mam torebki dopełniającej mojej stylówy ;-) No ale przecież maszynę mam, materiał tez jakiś się znajdzie, więc nic nie stoi na przeszkodzie!
Musze się przyznać, że chociaż szyję, to jeszcze sobie nie zrobiłam nic porządnego, bo wiadomo, zawsze dla kogoś jest na miejscu pierwszym ;-) Ale nie tym razem! Tą torebkę zrobiłam specjalnie dla siebie i na specjalna okazję i nawet nie narzekam, że coś tam jest nie do końca ok, jak to często mam w naturze mówić ;-)

Przedstawiam Wam mojego Liska!


Została ochrzczona Liskiem ze względu na aplikację na klapie :-) Kilka osób stwierdziło, że pierwsze skojarzenie to lis, chociaż Moniszkowemu kojarzy się z Transformersami ;-)


Cała jest ze skóry, dookoła obszyta niebieskim suwakiem, zapinana na magnes. Posiada też odczepianą smyczkę (czy jak tam to nazwać), żeby było za co ją złapać ;-) Na imprezie spisała się na medal :-)


Wewnątrz wszyłam satynową podszewkę, żeby wyglądała elegancko ;-)
Dumna jestem z mojego Liska ;-)

***

Druga część posta będzie o bransoletkach, które niedawno pokazywałam. Zyskały bardzo pozytywne opinie, dlatego stworzyłam kolejne, już dostępne na Dawandzie :-)

Oto one:

"Muffin/mniam"

"Bike&Muffin"


"Alicja w krainie czarów"

Trzy trafiły do kolekcji bransoletek, a reszta elementów czeka na zestawienie :-)



A wczoraj skończyłam też szyć bombową torebkę na zamówienie, niedługo pochwalę się efektem końcowym :-) Ewelince chyba się spodobała :-)

Zawsze jak oddaję skończone dzieło to stresuję się cholernie, bo gdy tylko oderwę się od maszyny jestem dumna i zadowolona, ale im dłużej patrzę na efekt końcowy tym więcej mam wątpliwości i jak oddaję gotową pracę to najchętniej schowałabym się, żeby nie patrzeć, bo wtedy najmniej mi się to wszystko podoba...ratuje mnie tylko pozytywna reakcja kupującego :-) Oby zawsze były tylko takie!

***

Dla tych którzy jeszcze nie widzieli, przypominam o moim pierwszym Giveaway'u i zapraszam do zabawy :-) Do wygrania rowerowa bransoletka i opaska odblaskowa by Moniszka ;-)



Buziaki,
M.

8 komentarzy:

  1. torebka świetna i bransoletki też, gratuluję pomysłów i talentu:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha, z tym oglądaniem swoich dzieł to ja dokładnie rozumiem o co chodzi. Zrobiłam ostatnio minialbum przyjaciołom i na początku byłam megazadowolona, dzień później jakoś tak stwierdziłam, że trochę biedny i nijaki, a gdy przyszedł czas wręczania podarunku, to byłam przekonana, że się nie spodoba, zaraz się rozleci i będzie wstyd, bo po prostu jest taki jakiś brzydki... A obdarowana para tak szczerze się cieszyła, tak się przyjaciołom prezent spodobał, że dawno nie widziałam takiej radości, naprawdę :-) Różnica między nami polega tylko na tym, że Ty masz pasję i ogromny talent, a ja tylko pasję :D
    Twoje bransoletki są przepiękne. Alicja w Krainie Czarów mnie... no właśnie: oczarowała!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to chyba zawsze tak jest, jak robi się cos samemu od początku do końca. Zawsze jest obawa, że się nie spodoba, albo, że coś jest nie do końca na 100%, chociaż przy tworzeniu staram się jak mogę, to najlepiej jakby ktoś przekazywał to za mnie. Ale to tylko taka myśl na chwilę, bo uwielbiam obdarowywać, a to jest podobnie jak z dawaniem prezentów, zawsze jest podekscytowanie, czy wszystko sie spodoba i będzie ok :-)
      Dla samej siebie moge robić i zawsze będzie ok, bo nawet jak cos nie do końca wyjdzie, to przeciez jest moje i nie wstyd mi ;-) hi hi

      Ciesze się, że sie podoba :-)
      Jak ma się pasję, to trzeba ją pielęgnować, nikt nie rodzi się od razu z umiejętnościami. Niektórym tylko przychodzi cos z łatwością inni muszą trochę więcej popracować. Moim zdaniem taka jest różnica między ludźmi mocno utalentowanymi, a tymi mniej utalentowanymi. Ja, wydaje mi się, do tych pierwszych nie należę, bo trochę musiałam popracować nad sobą. Ale jak widać, jak mocno się chce to wszystko można! :-)

      Usuń
  3. łoooo super torebka! nie dość, że ogólnie kocham koperty, to ta ma super wykończenie! brawo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) pomysł z suwakiem łaził mi już po głowie jakiś czas :-)

      Usuń
  4. Rewelacyjna torebka!!! Brawo :) Jest z czego być dumnym!!
    A co do bransoletek - tym razem Alicja najbardziej przypadła mi do gustu!!!

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy pozostawiony komentarz daje mi kopa do działania. Dziękuję! ;-)