środa, 13 lutego 2013

Dla Agi pokrowiec.

Piękną mamy zimę tego roku, śniegu co nie miara, mrozek lekki szczypie, cud miód! Dla tych, co uwielbiają zimę (a znam takich zimowych uwielbieńców ;-) to niezła frajda, ale uzbiera się tez wśród nas, spora grupka narzekaczy. Że za zimno, że za dużo śniegu, że zaraz stopnieje i będzie chlapa, że już najlepiej jak będzie ciepło i jak wiosna będzie!

Ja kocham każą porę roku, więc nie przydzielę się do żadnej z grup, ale dla tych niecerpliwców mam dziś "przywoływacz wiosny". Dość już zimowych szaliczków, czapeczek i innych ocieplaczy. Czarujemy ciepłą pogodę! I jak znalazł, mam zdjęcia pięknego, wiosennego pokrowca na mini komputerek :-) Motyw kwiatowy jest, jak najbardziej wiosenny, więc WIOSNO PRZYBYWAJ!



Zdjęcia - niezawodna Kamilka!





Pokrowiec zamówiła u mnie Agnieszka. Mam nadzieję, że spełnił oczekiwania, bo przy szyciu miałam frajdę, że ho ho :-)

Uwielbiam nowe wyzwania, a ten pokrowiec z pewnością był kolejnym na mojej "szyciowej drodze".








Uszyłam go z lnu i bawełnianych tkanin, wewnątrz ma miękki wkład, który ochrania komputer, podszewka jest pikowana, a zamykany jest na guzik z pętelką.







Bywają czasem takie dni, kiedy sprawdzając pocztę i wszystkie inne używane przeze mnie komunikatory natknę się na nową wiadomość z nietypowym zamówieniem. Uwielbiam takie! Bardzo mnie cieszy, gdy znajomi i inni obserwatorzy odzywają się ze swoimi pomysłami, bo wierzą, że poradzę sobie z ich wykonaniem.
Tak było i tym razem. Agnieszka potrzebowała pokrowca na netbooka. Przedyskutowałyśmy temat, wybrałyśmy materiały i zabrałam się za robotę! Myślę, że wyszedł uroczo :-)







A całkiem niedawno odebrałam nową wiadomość...zamówienie jest na temacie "obgadywania", ale powoli klaruje się zarys, więc niedługo na pewno będzie jakaś nowość w moniszkowym składzie Rzeczy Ładnych :-)







Tymczasem miłego wieczoru!

M.

poniedziałek, 11 lutego 2013

Ostatnie zimy natarcie!

Mam dziś dla Was ostatni, mroźny powiew zimy :-) Słodki, dziewczęcy zestaw. Czapa ma wewnątrz mięciutki polar, więc wiatr i mróz niegroźny!

Zdjęcia: Kamila Kędziora, of course ;-)





Czapa rozmiaru dziecięcego, obwód wewnątrz - 50 cm. Włóczka, z której komplecik wykonałam, jest mięciutka i przyjemna w dotyku, nadzwyczaj wręcz! :-)



---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Na koniec tygodnia mam jeszcze takie desperackie przemyślenia.

Dlaczego człowiek nie może zawsze robić tego na co ma ochotę?
Niby może, ale czasami występują dodatkowo wyrzuty sumienia, gdy uprzyjemnia sobie czas, a nie robi tego co powinien...Miałam tak dzisiaj...praca mgr wisi mi nad głową, a ja szyje...dziergam...plotkuję, spaceruję i zajmuje się wszystkim aby tylko nie musieć otwierać mądrych książek, które własnoręcznie przytargałam w tygodniu z biblioteki. :-( Studia niestety dość znacznie odbiegają od mojego twórczego zajęcia, a zima, jak do tej pory jest dla mnie bardzo pracowita. Niezwykle mnie to cieszy, bo kolejne zamówienia, to kolejne osóbki otaczające się Moniszką, ale jest mi taaaak ciężko skupić się na tych naukowych "poważnościach"...
Czy ma ktoś jakiś sposób na "ruszenie dupki"? Jakiś kopniak? Czy coś? Ratujcie!!

Zdesperowana M.

środa, 6 lutego 2013

Święto miłości



Druty, szydełko, maszyna...oh, to zdecydowanie to, co kocham robić najbardziej! Czemu nie miałoby być tak, że pasja jest naszą pracą? Gdzieś tam w główce tli mi się taki mały płomyk. Nabieram wtedy więcej energii do tworzenia, a im więcej robię, tym bardziej mi się chce! Mogę nawet śmiało stwierdzić, że ostatnio tworzenie, to główna rzecz która lata mi pod czupryną ;-)
No i zakupy...oczywiście materiałowo-włóczkowe. Od pewnego czasu tracę na nie majątek i ledwo mieszczę się z nimi w swojej "mieszkalnej przestrzeni" :-)

Popłynęłabym w tym temacie już zupełnie, gdyby nie wisząca mi nad głową praca mgr. Czemu sama nie chce się napisać? :-(



No ale do rzeczy!
Wielkimi krokami zbliża się Święto Miłości, ta nazwa na rozsławiony na całym świecie 14sty lutego, zdecydowanie najbardziej mi odpowiada :-) Nie lubię dnia zakochanych, ale święto miłości lubię bardzo!
Właściwie jak dla mnie, takie święto mogłoby być codziennie i codziennie można je celebrować, bo miłość całkiem miło jest uzewnętrzniać, no ale skoro tak wszyscy uparli się na ten czternasty, to nie będę stawiać oporu :-)


Na tą okazję moje rączki wydziergały cieplutkie ubranka na kubki :-D
Uwielbiam robić takie maleństwa, frajdy przy tym co nie miara! Do ich zrobienia zabierałam się już dawno, ale przyznam, że ostatecznie zainspirowała mnie do tego przemiła, pięknie szydełkująca Werka.


Jako, iż fotografica ze mnie na razie marna i nie potrafiłabym ukazać piękna kubeczków, więc z pomocą znów przybiegła mi niezwykle utalentowana Kamcia :-)(www.facebook.com/KamilaKedzioraPhotography)





Pierwszy jest czerwony kubraczek, meega miłosny!






Ten poniżej, to zdecydowanie mój ulubiony :-)






Ale każdy lubi co innego, dla tych, którzy mają przesyt czerwoności walentynkowych jest alternatywa ;-)






No i moje ukochane warkocze...(wciskam je gdzie popadnie ;-)










Kusząca propozycja na ciepłą kawkę/herbatkę?
Gdyby miał ktoś chrapkę na kubeczek piszcie!










Ah, zapomniałabym! Od lutego biorę udział w pewnym projekcie, tak więc nowy post już niebawem ;-)




Ps. Uwielbiam Kamcię! Genialna jest, nie? ;-)




Buziaki,
Moniszka

niedziela, 3 lutego 2013

Indianka na polskiej ulicy

Moniszka "blogowo" istnieje od kilku miesięcy, ale za regularność postów należy się dwója jak nic! I przyznaje się do tego bez bicia :-)
Miałam przez ten długi czas sporo na mej rudej główce. Ostatnie zjazdy w szkole (tak! Nareszcie jestem na jej finishu :-D), sporo zimowych zamówień, drutowo - szydełkowo - szyciowych, i doba była stanowczo za krótka. Ale teraz, śmiało mogę powiedzieć, że w końcu dojrzałam do pisania :-) I pracy mgr i postów na blogu tym bardziej.

Dzisiaj mam nową dawkę moniszkowych rzeczy ładnych.
Moja siostra czasami w żartach mówi, że mam nieco "indiański style" i pewnie dlatego opaski na włosy tak ciepło do mnie przemawiają ;-) Ciepło, to znakomite określenie, bo przyjemnie ogrzewają uszy przy zimowej aurze za oknem. Pięknie się prezentują i mają jeszcze jedną ważną zaletę, nie psują fryzury! :-D
A do tego, są hitem paryskich ulic! Serio, serio. Takie modowe newsy sprzedała mi koleżanka, po powrocie z weekendu w Paryżu.

Do zdjęć dotrwały tylko cztery, kilka już prezentuje się na główkach, innego jak rudy koloru. Ale gdyby komuś wpadły akurat w oko, to zapraszam do pisania tu:
moniszka.rzeczyladne@gmail.com

A zdjęcia oczywiście by Kamila Kędziora












Pozdrawiam serdecznie tych, którzy do mnie zajrzeli i obiecuję systematyczność w publikowaniu słów kilku.

Moni.